![]() |
| Od Česko , Slovensko |
děkujeme za Vaši podporu petice „Na komunisty si zvykat nechceme!“ a přejeme Vám, alespoň takto dodatečně, vše nejlepší do nového roku.
Pod petici se nás podepsalo již více než 60 tisíc. Vzhledem k tomu, že jsme tuto petici začínali jako čtyři fyzické osoby, aniž by za námi stála jakákoli organizace či politická strana (a tudíž finanční zázemí), považujeme to za veliký úspěch. Za ten patří velký dík právě Vám a Vaší aktivitě. Vždyť vzhledem k nedostatku financí a tím i marketingových a reklamních nástrojů se povědomí o petici šířilo jen prostřednictvím mailů a díky několika málo článkům a zmínkám několika médií.
6. ledna jsme uspořádali tiskovou konferenci, na které jsme představili některé své další kroky. Nejbližším z nich byl apel na vládu, aby se zabývala podnětem Senátu ČR a postoupila rozhodnutí o legálnosti KSČM příslušnému soudu. To jsme provedli 19. ledna 2009 formou otevřeného dopisu (viz příloha) a „Šeku k odvaze“ předaném na Úřad vlády ČR. Tím jsme dali vládě 30 denní lhůtu pro vyjádření k tomuto problému.
Rádi bychom Vás touto cestou požádali ještě o spolupráci. Zkuste dát vědět o této aktivitě ještě jednou svým známým, ať nárůstem počtu hlasů v tomto období jsou si představitelé vlády vědomi důležitosti této otázky a jejího projednání.
Také postupně vylepšujeme naše stránky. Můžete si tam nyní stáhnout jak petiční arch, tak i plakát, tiskovou zprávu nebo banner na Vaše stránky (na stránce „Petice“) či otevřený dopis předsedovi vlády (Předání otevřeného dopisu). Také pomalu zprovozňujeme stránku „Ohlasy“, kterou budeme postupně doplňovat.
Posíláte nám také zprávy o duplicitě jmen či informace o různých provokatérech. Děkujeme i za tyto zprávy. (Pokud je doplníte i o číslo a jméno, bude to úplně ideální.) Tyto provokatéry postupně mažeme. Vzhledem k tomu, že máme všichni čtyři členové petičního výboru svá občanská povolání a této aktivitě se věnujeme ve svém volném čase, dochází občas ke zpoždění v našich reakcích. Snad to pochopíte.
K plánovaným dalším akcím nechceme zatím mnoho prozrazovat, protože záleží na reakci vlády v plánovaných třiceti dnech. Určitě to bude nějaká reakce na její činnost či nečinnost ve věci podnětu k Nejvyššímu správnímu soudu ČR.
Každopádně, tak jako každý rok, budeme organizovat 24. února pietní shromáždění připomínat, že vláda komunistické strany nevedla jen k frontám na banány, ale především k tisícům mrtvých občanů Československa.) Pozvánka na tuto akci, která se uskuteční v Praze, se objeví v nejbližší době na našich internetových stránkách. (Průběh minulých akcí můžete shlédnout v archivu na našich stránkách.)
V případě, že by Vás napadlo uskutečnit také pietní shromáždění v místě Vašeho bydliště (na nějakém vhodném místě), připojit se tak 24. února večer k nám a uctít tak životy zabitých komunistickou diktaturou, dejte nám vědět. Termín a místo shromáždění zveřejníme na našich stránkách a určitě se najde více lidí i ve Vašem okolí. Také Vám případně zašleme jednotně zpracovanou grafiku pozvánky
pro vytištění. Dejme komunistům jasně najevo, že jejich zločiny nemohou být a nebudou promlčeny.
Děkujeme ještě jednou za Vaši podporu, názory připomínky i toleranci a těšíme se ze spolupráce s Vámi.
Petiční výbor
Pokud se Vám nezobrazila příloha, najdete ji na adrese
http://www.viteznyunor.cz/_d/Dopis-M-Topolanek.pdf .
|
wtorek, 27 stycznia 2009
Krzysztof Zagozda: Od eurosceptyka do eurorealisty. Polityczna ewolucja Wojciecha Wierzejskiego i spółki
Krzysztof Zagozda Powiem bez ogródek: w czasie czytania ostatniego tekstu Wojciecha Wierzejskiego (Declan Ganley w niedzielę w Warszawie) ogarniało mnie postępujące zażenowanie. Nie tak dawno podobnego uczucia doświadczyłem przy wertowaniu książki z sylwetkami sędziów okresu stalinowskiego, którzy wydawali wyroki skazujące na śmierć lub długoletnie więzienie swoich byłych towarzyszy broni z czasów wojennej konspiracji. Gdy ktoś zapyta: co łączy ich z Wierzejskim? Odpowiem: pospolite zaprzaństwo. Skomplikowane? No to po kolei. Wszyscy dobrze pamiętamy oficjalne bezkompromisowo negatywne stanowisko Ligi Polskich Rodzin najpierw wobec referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej, a później projektu jej konstytucji. Twarzą tych antyunijnych kampanii był Wojciech Wierzejski. Wciąż mam przed oczami jego płomienne wystąpienie w inowrocławskim teatrze miejskim, gdy jako poseł do Parlamentu Europejskiego w proch i pył rozbijał mrzonki euroentuzjastów przestrzegając słuchaczy przed gospodarczym i politycznym zwasalizowaniem Polski. Dziś już wcale nie jestem pewien, czy była to szczera troska o kraj, czy zwykłe polityczne paliwo. Do tej drugiej opcji przekonuje mnie między innymi nigdy nie skrywany pęd środowisk ligowych i postligowych do europejskich synekur. Tłumaczenie jest zawsze to samo: musimy tam być, by walczyć o swoje. A przecież tajemnicą poliszynela jest to, że Parlament Europejski w niczym nie przypomina swojego nominalnego polskiego odpowiednika i pełni bardziej rolę malowanej przyzwoitki niż poważnej instytucji politycznej. Warto dodać – przyzwoitki dobrze opłacanej. W 2004 roku wielu z nas naiwnie uwierzyło, że sowite apanaże „naszych” europosłów posłużą do budowy silnych środowisk narodowo-patriotycznych. Czy wypada dać się oszukać po raz drugi tym samym ludziom? W ostatnią niedzielę Bogdan Pęk – jeden z tych, którzy po zdobyciu brukselskich posadek wypięli się na swój elektorat – znów groźnie pomrukiwał: „Żarty się skończyły!” No tak, Panie Pośle. Nieuchronnie zbliżający się kres lukratywnego kadencyjnego stołka to już wcale nie żarty. Pięć lat zbijania bąków szybko minęło i najwyższy już czas, by znów przypomnieć się wyborcom. Pęk, Wierzejski i inni przebierający nóżkami do Brukseli, upatrują swojej szansy w osobie Declana Ganleya. Przypomnę, jak środowisko ProPolonia.pl niedawno scharakteryzowało tę postać: „jego misją nie jest budowa Europy Ojczyzn, ale naprawa Unii Europejskiej, która - jego zdaniem - jest zbyt dobra, zbyt wartościowa i cenna, jest co najmniej - najbardziej udanym procesem pokojowym w historii świata, ale i czymś o wiele więcej. Ten irlandzki polityk zdecydowanie opowiada się przeciwko suwerenności narodów i państw: ponad 80% nowych praw w każdym kraju członkowskim pochodzi z Brukseli i to mi nie przeszkadza”. Wierzejski skwapliwie przemilcza to wszystko, czego w wywiadach udzielanych w Polsce nie ukrywał nawet sam Ganley. Mało tego. Odsądza od czci i wiary tych, którzy cytują Irlandczyka: zanim jednak projekt ten został publicznie zaprezentowany, już pojawiły się zarzuty ze strony co gorliwszych zawodowych mącicieli, tych co to życie całe „poświęcili” rozwalaniu, intrygom i wzajemnemu oskarżaniu się o zdradę. I w tym właśnie Wierzejski przypomina sędziów, o których wspomniałem na samym początku. Jeszcze parę lat temu sam był przez kosmopolitycznych liberałów nazywany „mącicielem” i „intrygantem”. Dziś zadziwiająco łatwo przychodzi mu takie samo wyrokowanie o konsekwentnych przeciwnikach ograniczania suwerenności Polski. Jakże zaskakująco brzmią w ustach Wierzejskego znane skądinąd słowa: skoro Naród polski zdecydował się na integrację z Unią… A jeszcze parę lat temu polityk ten grzmiał o wielkiej machinie przedreferendalnej manipulacji! Wierzejski łatwo operuje półprawdami: Dziś każdy eurodeputowany już jest w jakiejś europejskiej grupie politycznej (frakcji). Żadna z obecnych grup w europarlamencie nie odpowiada naszym zasadniczym interesom narodowym, ani naszemu światopoglądowi. Jeśli więc Ganley ma propozycję zbudowania nowej formacji, to jest to zrozumiałe i powinno spotkać się z naszym zainteresowaniem. Czym innym są jednak frakcje polityczne w Parlamencie Europejskim, a czym innym tzw. europartie. O tych ostatnich tak mówi unijne prawodawstwo: Partie polityczne na poziomie europejskim są ważnym czynnikiem integracji w ramach Unii. Przyczyniają się one do kształtowania świadomości europejskiej i wyrażania woli politycznej obywateli Unii (art. 191 TWE). W podmiotowym rozporządzeniu czytamy: iż partia europejska musi przestrzegać zasad, na których opiera się Unia, tj. wolności, demokracji, poszanowania praw człowieka i podstawowych wolności oraz rządów prawa. Z zapisów tych Wierzejski doskonale zdaje sobie sprawę. Nie przeszkadza mu to jednak w manipulowaniu czytelnikiem. Pisze on, że najważniejsze jest to, jakie założenia ideowo-programowe będą stały u podstaw budowania tej formacji. W świetle przytoczonych zapisów unijnych nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Podobnie rzecz się ma z finansowaniem europartii. Choć prawo UE dopuszcza ograniczone subwencje prywatne, to najważniejsze okazują się dotacje z unijnego budżetu. A kto może je otrzymać? Te partie, który przestrzegają w swoim programie i w swoich działaniach zasad, na których opiera się Unia. Czy w kontekście powyższego powinno nas dziwić to, że ligowi i postligowi politycy ostatnio coraz częściej nazywają siebie eurorealistami? I nawet jestem im wdzięczny za to samookreślenie. Realizm w ich działaniach jest zaiste uderzający. Przypominają policjanta, który w nocy okrada mieszkania, a rankiem pojawia się, by zebrać odciski palców z miejsca zdarzenia i użalić się nad ofiarami własnego przestępstwa. Parlament Europejski to komisariat i melina w jednym. Za chwilę znów rozpisze nowy nabór. Na kolejne pięć długich lat. http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/587258f9311b8d9c?hl=pl |
![]() |
| Od Česko , Slovensko |
> Jaroslav Luner
> Hvezdarna a planetarium Mikulase Kopernika v Brne
> Kravi hora 2, 616 00 Brno
> luner@...
> tel.: 541 321 287
> 608 509 337
(...) Holocaust w Ameryce zawłaszczyli komuniści żydowskiego pochodzenia. Novick przypomina pogrzeb Rosenbergów skazanych na śmierć za szpiegostwo na rzecz ZSRR, na którym odśpiewano pieśń „żydowskich bojowców”: „Nigdy nie mów, że idziesz w ostatnią drogę...”. Żydowskie kręgi konserwatywne i liberalne temat Holocaustu starały się przemilczeć. Zmiana nastąpiła pod koniec lat ’60, po „wojnie sześciodniowej”, kiedy Izrael w 1968 r. został oficjalnie uznany za filar polityki bliskowschodniej USA i pod koniec groźnej dla Izraela wojny Yom Kippur z 1973 roku. Wydarzenia te zdaniem Novicka skierowały zainteresowanie w stronę Holocaustu. Ale prawdziwa przyczyna leżała w głębokiej identyfikacji z innymi Żydami, w momencie rozpadu tradycyjnego autorytetu rabinatu. Postępujący „łagodny holocaust”, czyli utrata świadomości etniczno-religijnej przez Żydów spowodowała poszukiwanie takiego elementu, który stanowiłby dla nich spoiwo. Był nim Holocaust, który od lat ’70 ulega stopniowej sakralizacji, przekształcając się w „religię zastępczą”. Żydowski publicysta Adi Ophir pisze:
Przyjmuje ona cechy religii zastępczej, z własną synagogą (muzeum Holocaustu), z doktryną o wyjątkowości żydowskiego cierpienia, z Wielkim Kapłanem – Eli Wieselem, z nowymi przykazaniami („nie porównuj”, „nie będziesz miał innego Holocaustu przede mną”), z nową Drogą Krzyżową (w Muzeum Holocaustu zwiedzający otrzymuje biogram konkretnej ofiary Zagłady i idzie stacjami jej męki), a także ze swoimi relikwiami – pamiątkami po zgładzonych, i z własnymi świętymi, którzy przeżyli Noc Ofiary Całopalenia (Holocaust)26.
W liberalnym piśmie „Tikkun” Philip Lopate pisał:
Nic na to nie poradzę, ale w tej „zadumie z Zagłady” widzę nowy wariant Przymierza z Bogiem – tyle, że teraz naród wybrany został do tego, by szczególnie cierpiał. Tym samym Holocaust staje się niczym innym jak okazją do żydowskiego szowinizmu27.
Z socjologicznego punktu widzenia sakralizacja Holocaustu stworzyła „nową kulturę ofiar”, która idealnie pasuje do lewicowo-liberalnej ideologii, w której status ofiary daje pozycję uprzywilejowaną. „Zdaniem Novicka jest to intelektualnie bezpłodne, ponieważ każde tego rodzaju ludobójstwo jest wyjątkowe i porównywalne zarazem”28. W sumie należy podkreślić, że nie ma w pracy Petera Novicka takich tez, których nie możemy znaleźć w artykule T. Gabisia.
„Mit założycielski”
Innym aspektem tego problemu jest coś znacznie większego niż integracja Żydów. Wraz z upadkiem syjonizmu, stał się Holocaust – używając określenia Rogera Garaudy’ego – „mitem założycielskim Izraela”29. Wieloletni prezes Światowego Kongresu Żydów Nahum Goldmann pisał:
Nie jestem pewien, czy państwo żydowskie istniałoby dziś bez Oświęcimia; po Oświęcimiu nie-Żydzi mieli wyrzuty sumienia i byli skłonni traktować nas w sposób uprzywilejowany. Z tego powodu opowiedzieli się za państwem żydowskim; Do tego dochodzi ścisły związek pomiędzy państwem Izrael a ludobójstwem. Mówię często, że Żydzi swoje państwo nie opłacili tysiącami młodych ludzi, którzy polegli w czterech wojnach izraelskich, lecz sześcioma milionami ofiar narodowego socjalizmu (Żydowski paradoks. Syjonizm i żydostwo po Hitlerze, Frankfurt n. Menem 1988, s. 77, 111, 126).
Ale Holocaust to nie tylko fundament z krwi i popiołu państwa Izrael, ale również ultima ratio istnienia Żydów na świecie. Izrael, jego bezpieczne funkcjonowanie, zdaniem T. Gabisia gwarantuje, że Holocaust się nie powtórzy – Holocaust staje się więc wyznacznikiem polityki Izraela... Staje się również sposobem uzyskiwania olbrzymich korzyści finansowych30.
Długie jałowe spory można prowadzić o wzajemne relacje i zależności polityczne pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem. Niezaprzeczalnie polityka amerykańska stoi na straży religii Holocaustu, jako wygodnego oręża w walce politycznej. Na pewno nie można ograniczać posługiwania się religią Holocaustu przez establishment amerykański wyłącznie do gry geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. Powodzenie religii Holocaustu w Stanach Zjednoczonych wiąże się z dużymi wpływami diaspory żydowskiej w tym kraju, uległości amerykańskich środowisk liberalnych, widzących w holocaustyzmie duże możliwości realizacji własnych celów stworzenia Nowego Porządku Światowego. Jeden z amerykańskich działaczy loży B’nai B’rith Ian J. Kagedan stwierdził: „Pamięć o Holocauście jest czymś zasadniczym dla budowy Nowego Porządku Światowego” („Toronto Star”, 26 XI 1991). Według T. Gabisia „religia Holocaustu” jest w Stanach Zjednoczonych „elementem demoliberalnego mesjanizmu, wyrazem świeckiej potrzeby zbawienia świata czyli osiągnięcia «the end of history» równoznacznego z globalną ideologiczno-kulturalno-gospodarczo-polityczną hegemonią USA, z powstaniem amerykańskiego państwa światowego (...)”31. Nowa wiara doskonale wpisuje się według licznych badaczy w „amerykańską ideę wybraństwa – samowyniesienia przez samojudaizację”, charakterystyczną dla anglosaskiego protestantyzmu. Amerykański publicysta konserwatywnego pisma „All These Things” Michael A. Hoffman II wspomniany na łamach katolickiego pisma „The Remnant” stwierdził, że Holocaust stał się „nową religią państwową” w USA, rozgłaszaną przez media – ostatnią religią w którą naprawdę wierzy zlaicyzowany Zachód. „Naszą religią państwową jest naturalnie Kult Komór Gazowych. Główną świątynią jest amerykańskie Muzeum Holocaustu. Liturgią... jest Lista Schindlera”. Jest to forma religii obywatelskiej, świeckiej, która neguje odkupienie ludzkości przez Chrystusa na Kalwarii, zastępując je doświadczeniami Żydów z Auschwitz, jako centrum historii ludzkości. W jednym ze swoich esejów Hoffman pisze o wszechobecności religii Holocaustu w telewizji, filmie, w rządzie, polityce, edukacji i kulturze. Podsumowanie nie jest optymistyczne:
Nowa religia państwowa zarządziła całkowite podporządkowanie; nie wierzący powinien zostać natychmiast napiętnowany, oczerniony stoi w obliczu utraty dobrej reputacji, utraty pracy, a nawet w obliczu fizycznego zagrożenia32.
Również światowe, zwłaszcza europejskie środowiska demoliberalne partycypują w „religii Holocaustu”. W prowadzonej przez siebie krucjacie przeciwko tradycji europejskiej prezentowanej przez Kościół katolicki, znajdują w holocaustyzmie użyteczne narzędzie w budowie swojego Novus Ordo Saeculorum. T. Gabiś stwierdza, kończąc swoje rozważania, że „religia Holocaustu” jest
kulminacją, ostatecznym wypełnieniem ideologii demoliberalnej pragnącej wykorzenić człowieka, zniszczyć wszystkie tradycje religijne, i narodowe, dokonać globalnej niwelacji kultur, stworzyć „Jeden Świat” na gruzach „ludobójczej cywilizacji, która zrodziła Holocaust”33.
Swój cel pragną osiągnąć poprzez zerwanie ciągłości tradycji, która według ich zdania jest zbrodnicza, ponieważ wydała Holocaust. Andrzej Szczypiorski twierdził:
W pewnym sensie cała europejska cywilizacja ponosi odpowiedzialność za Holocaust. Eksterminacja europejskich Żydów była następstwem liczącej dwa tysiące lat europejskiej historii. (...) Była to zorganizowana realizacja brudnych pragnień chrześcijaństwa z okresu średniowiecza: wypędzenie z Hiszpanii, z Francji, z Nadrenii. Żydzi byli zawsze kozłami ofiarnymi chrześcijaństwa (wywiad dla „Der Tagesspiegel”, 30 I 1997)34.
W podobnym tonie wypowiadają się inni bojownicy o „wolność słowa”, „pluralizm światopoglądowy” i „postawę krytyczną”. Pytanie, które machinalnie nasuwa się – gdzie ta „wolność słowa”, ten „pluralizm światopoglądowy”, ta „postawa krytyczna” względem Holocaustu? Nie ma, bo być nie może. Dogmatów się nie dyskutuje, w dogmaty się wierzy! „Religia Holocaustu jest więc podstawą demoliberalnego fundamentalizmu zapewniającego obecnie rządzącym elitom utrzymanie się przy władzy” – pisze T. Gabiś35.
Podsumowując: dzięki dwuczęściowemu artykułowi T. Gabisia „religia Holocaustu” została w Polsce starannie zanalizowana na ówczesnym etapie jej rozwoju i scharakteryzowana (...).
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/418
Włączenie biskupa Wiliamsona do Kościoła będzie okropną pomyłką, choć nie sądzę, że Watykan był tego świadomy przy pracach nad zakończeniem schizmy - komentował wczoraj rzymski rabin Riccardo di Segni. http://wyborcza.pl/1,75477,6197663,Biskup__ktory_nie_wierzy_w_komory_gazowe.html
|
Kategorie: Wszystkie | Andrzej Ciołko | Andrzej Kumor | Andrzej Marszałkowski | Bohdan Poręba | Christiane Link | František Bednár | Grzegorz Niedźwiecki | Henryk Kreuz | Jerzy Skoryna | Krzysztof Pytel | Lech Klekot | Lech Wałęsa | Rabbi Arthur Waskow | Remigiusz Dulko | Stanisław Tymiński | Stefan Grabski | Stefan Kosiewski | Tadeusz Zubiński | Teresa Pośpiech | The Shalom Center | Wiktor Dmuchowski | Witold Filipowicz |
14:50 23.01.2009
US-Außenpolitik : Obama bekennt sich zu Israel - Politi ...
|
Joseph Kardinal Ratzinger |

(...) Rola jaką przywiązują dzisiejsi teoretycy i praktycy ekumenizmu z jednej strony a wyznawcy holocaustyzmu z drugiej strony do oficjalnego przyznania się Kościoła do współodpowiedzialności za Holocaust świadczy o wyjątkowej wadze tego aktu dla przyszłości Kościoła. Czy pozostanie on Kościołem katolickim, czy stanie się „odrębnym obrządkiem w ramach światowej religii Holocaustu” T. Gabiś podsumowuje:
Nic bardziej nie dowodzi tego, że Kościół kapituluje przed religią Holocaustu. Dialog można dziś prowadzić z każdym: z wyznawcami judaizmu, muzułmanami, animistami, ateistami. Tylko dialog z tymi, którzy nie chcą wyznawać religii Holocaustu jest wykluczony18.
Miejsce Polski w „religii Holocaustu”
Ostatni rozdział I części artykułu T. Gabisia i aneks poświęcone zostały miejscu wyznaczonemu Polsce i Polakom w „religii Holocaustu” i interpretacjom holocaustyzmu w pismach prawicy niemieckiej. Nie posiadają już tak dużej wagi dla interesującego nas zagadnienia, jednak pomimo tego warto zapoznać się z najważniejszymi politycznymi tezami T. Gabisia.
Miejsce wyznaczone Polsce i Polakom w ramach „religii Holocaustu” jest dla przytłaczającej większości mieszkańców naszego kraju niezrozumiałe, zważywszy na zaangażowanie Polaków w pomoc niesioną Żydom w czasie II wojny światowej. Jest ono zazwyczaj traktowane przez Polaków jako gruba niewdzięczność względem tych, którzy mają posadzonych najwięcej drzewek w Instytucie Yad Vashem i otrzymali najwięcej medali „Sprawiedliwy wśród narodów świata” za ratowanie Żydów. Polska stała się w czasie II wojny światowej „epicentrum Zagłady”, miejscem gdzie ujawniło swoje oblicze absolutne zło świata, dokonujące rytualnego mordu nad „Narodem Wybranym”. Natomiast Polakom wyznaczono rolę biernych obserwatorów tego dramatu, ze względu na odwieczną wrogość polskich chrześcijan do Żydów. W ten sposób Polska ziemia, „użyźniona” żydowską krwią i popiołem została „skażona”, „zbezczeszczona” (Jan Błoński, Biedni Polacy patrzą na getto, Kraków 1994), stała się „drugim Egiptem” (zob. Powt 4, 20) zamienionym w pustynię. Dosadnie wyraził to Elie Wiesel: „Jeśli chodzi o Polaków... Nie jest to zwykły przypadek, że obozy największej zagłady powstały u nich, w Polsce, a nie gdzie indziej” (Elie Wiesel, Pieśń umarłych, Wrocław 1991, s. 143). Rola przyznana Polakom jest rolą „metafizycznego wroga„, odpowiedzialnego – może w mniejszym stopniu niż Niemcy – ale odpowiedzialnego za Holocaust19. Świadczy o tym wpisanie w 1996 roku w program jerozolimskich Dni Upamiętnienia Zagłady i Bohaterstwa wspomnienia „polskiej” zbrodni na Żydach, czyli tzw. „pogromu kieleckiego”. W Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie znajduje się zdjęcie kończące ekspozycję przedstawiające „pogrom kielecki”. Tzw. „pogrom kielecki” uznaje się za historyczną część, polski finał Holocaustu. Łatwo w tym kontekście zrozumieć walkę, jaka trwa wokół interpretacji wydarzeń w Jedwabnem z 1941 roku. T. Gabiś zwraca uwagę, że rola wyznaczona Polakom jest prawie identyczna z tą wyznaczoną Niemcom. Można powiedzieć, że w „holocaustycznej egzegezie historii” Niemcy i Polacy „jadą na tym samym wózku”. „W «religii Holocaustu» zawarty jest spreparowany dla Niemców i Polaków dogmat o wiecznej winie przechodzącej z ojca na syna i każdy, kto tę religię akceptuje, musi równocześnie uznawać i ten dogmat i tę „metafizyczną winę” – pisze T. Gabiś20. Zdają sobie z tego sprawę konserwatyści niemieccy i część niemieckich katolików, którzy wnikliwie analizują i komentują kolejne etapy powstawania i krzepnięcia religii Holocaustu, musimy sobie z tego zdawać sprawę i my.
(Beiträge über 64 KB werden gekürzt)





Poleć 
Dlaczego zydowscy urzednicy w RP zezwalaja na antypolska propagande w kinach?
Ludobójcy zydowscy z bandy Bielskiego jako bohaterzy wojenni. Zaklamanie zydowskie z Hollywood
http://yarrok.blogspot.com
http://sowa-frankfurt.webs