|
niedziela, 28 września 2008
Stefan Kosiewski: O Godności; do tych, co żywią, myślą i bronią, do Ludowców Polskich. Szczęść Boże!
Do tych, co żywią, myślą i bronią, do Ludowców Polskich:
Szczęść Boże!
Tekst "O potrzebie respektowania godności własnej" Tadeusz Kotarbiński ujął zaledwie w dwóch zwięzłych akapitach, zdaniach, dwóch słowie, których dość człowiekowi poczciwemu; przytoczmy je zatem:
"Na drodze poprzegradzanej trudnościami i wymagającej zorganizowanego współdziałania, a prowadzącej do sprawiedliwych urządzeń społecznych - nie zaprzepaścić tego wszystkiego, czego wymaga godność osobista każdego poszczególnego człowieka. Ten postulat pragnę podkreślić spośród wielu.
Prawo kierowania się własnym sumieniem, prawo wypowiadania wyznawanych rzeczywiście przekonań, prawo do szacunku ze strony współobywateli, nie wyłączając zwierzchności państwowej, prawo do ochrony sądowej w przypadkach samowoli władz wykonawczych - oto przykłady praw, których świadomość winna cechować godnych szacunku wytwórców powszechnej sprawiedliwości".
Zabawne, a raczej przeurocze jest to, iż mając możliwość przepisania powyższego tekstu z dwóch różnych ksiąg dwie daty znajdujemy poniżej tekstu, raz jest ona zawarta w dopisku: "Tekst napisany został przez Tadeusza Kotarbińskiego 20 IV 1978 roku. Przedrukowany tutaj z rękopisów Autora". W drugiej zaś książce znajduje się tylko data: 20 IV 1948 roku.
Rzecz nie w zmaganiu się z piórem korekty, raczej szło by o porę życia, w której filozof stawia sobie pytanie o godność, inne imponderabilia. Trzydzieści lat różnicy w życiu piszącego, to albo młodość durna i chmurna, albo wiek klęski. W tzw. zaś normalnym życiu czasem bardzo wcześnie przychodzi mieć odwagę, by spytać o godność. Dawid jest dla katolików i dla żydów wzorem, w innych kulturach bogowie i herosi także zdobywali się wcześnie na najwyższą odwagę w obronie godności. Etos szlachcica polskiego wypełnia godność, w Narodzie Polskim sukmana i kosa podniesione zostały wszak do godności jak krzyż.
Godność wyznaczała granicę postaw obywateli w żydokomunistycznym PRL-u: można było albo mieć interes w przejęciu władzy, czyli w tym, aby nic w istocie systemu nie zmienić (taką odwagę manifestowała żydomasońska grupa Słonimskiego, Lipskiego, Kuronia, Michnika, Kaczyńskich - KOR, korowcy), albo budowało się na skale godności, w ostatnich dziesięcioleciach PRL-u: to Bracia Kowalczykowie, Jerzy Sychut, inne Nazwiska, które dzisiaj znane są zaledwie niewielu. Bo stawianie na godność w sytuacji zniewolenia jest rebelią, której koniec zawsze jest taki sam przykry, nieodmienny a co najwyżej może być przy tym tragiczny, wart opiewania, piękny.
Konfederacja Polski Niepodległej zapisała w swojej Deklaracji Programowej 1 września 1979 r.:
"Jesteśmy kolejną zmianą w długiej sztafecie pokoleń Polaków walczących o niepodległość". Kolejną zmianą, która postawiła na godność. Jedyną siłę, która jak Bóg utrzymuje człowieka w pozycji wertykalnej i spaja Naród Polski wokół wołania o Wolność dla Polaków w swoim własnym kraju i Własność Narodu w jednoczonej Europie.
Tekst niniejszy przypisuję Ludowcom w Polsce, politykom, posłom: Jerzemu Pistelokowi, Januszowi Wojciechowskiemu i Januszowi Piechocińskiemu nie bacząc na bałamutne dzisiaj znów słowa hierarchy usiłującego nie dostrzec, iż promienie Miłosierdzia Bożego rozchodzą się na obrazie, który polecił namalować ksiądz Sopoćko, godnie i prosto, z góry w dół, a nie rozpływają się w rozmazanej i horyzontalnie zaiste lichej trosce o dobra ziemskie kapusiów Służby Bezpieczeństwa, których Kościół nie chce po prostu w Polsce objąć zwykłą lustracją ludzką, jak Jezus przykazał, co zawiążesz będzie zawiązane, i o to chyba by szło w dzisiejszych o godności naukach?
Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski 1. Tadeusz Kotarbiński: Drogi dociekań własnych. W setną rocznicę urodzin. PWN.Warszawa 1986, s. 390.
2. Tadeusz Kotarbiński: Pisma etyczne. Ossolineum. Wrocław 1987, s.278. kulisy zbrodniczej prywatyzacji Państwowej Stadniny w Ochabach Wielkich, i inne Burmistrz Pszczyny studiował na Uniwersytecie Śląskim historię - teraz okazało się, że był tajnym współpracownikiem SB
Jerzy Pistelok Drogi Stefanie! Piszesz o niegodziwościach, jakich doznałeś działaniem organu powołanego do egzekwowania przestrzegania prawa i dbania o przestrzeganie tzw. porządku publicznego, tj prokuratury i Policji. Organy te mogą działać tylko na podstawie i w granicach prawa. (art. 7 Konstytucji RP) a ich obowiązkiem jest ochrona godności człowieka. Wynika to wprost z art.30 Konstytucji RP który stanowi że: Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych Tego obowiązku władze publiczne , pochodzące, o ironio, z demokratycznego wyboru , nie wypełniają! Razem, Ty i ja, stanęliśmy po stronie rodzącego się w 1980 roku ruchu, który wprowadzenie zasady demokratycznego państwa prawnego wpisał do głównych celów swojego działania. Dlaczego więc dziś nie możemy wyegzekwować tego, co drogą referendum przyjęliśmy jako normę codziennego postępowania? Dlaczego w naszym społeczeństwie górę biorą klakierzy, lizusi i serwiliści? Ostatnie wybory na burmistrza Pszczyny wygrał człowiek, który w tym samym czasie, co my polonistykę, studiował na Uniwersytecie Śląskim historię. Teraz okazało się, że był tajnym współpracownikiem SB i donosił na tych, którzy krytycznie odnosili się do ówczesnego ustroju. Nie odczuwa jednak żadnego wstydu za swoja postawę, ale najgorsze jest to, że znajduje dziś wielu obrońców! Wszak dzierży( nie sprawuje) lokalną władzę! Uporczywie w takich okolicznościach moja pamięć odwołuje się do fraszki Kochanowskiego /Na kaznodzieję/, ale jeszcze bardziej do przypowieści Diogenesa: Pewnego dnia, gdy Diogenes jadł kolację składajacą się soczewicy, został zaczepiony przez filozofa Arystypa prowadzącego wygodne i dostatnie życie, ponieważ był jednym z dworzan króla. Arystyp rzucił mu z niejaką pogardą: "Widzisz, gdybyś nauczył się nadskakiwać królowi, nie byłbyś zmuszony zadowalać się takimi odpadkami, jak to prostackie danie z soczewicy!" Diogenes spiorunował go wzrokiem i odpowiedział: "Gdybyś nauczył się zadowalać soczewicą, nie musiałbyś nadskakiwać królowi!" Gdyby ów policjant z Tomaszowa nie musiał nadskakiwać lokalnej władzy, z pewnością załatwiłby twoja sprawę inaczej. Pozdrawiam, Jerzy Pistelok foto: SEJM.gov.pl ----- Original Message -----
http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/104From: "JPistelok" <jpistelok@...>
To: "SOWA" <sowa-frankfurt@...>
Sent: Sunday, September 28, 2008 12:14 PM
Subject: Godność Joseph Kardinal Ratzinger niedziela, 28 września 2008
Prymas Glemp miłosierny dla żydokomunistycznych złoczyńców
Prymas Polski Józef Glemp powiedział w czasie niedzielnej beatyfikacji ks. Michała Sopoćki w Białymstoku, że wynikająca z Miłosierdzia Bożego łaska żalu za grzechy i nawrócenia ma i powinna mieć zastosowanie do "przeprowadzanych współcześnie tak zwanych lustracji". - Powinniśmy tę prawdę o miłosierdziu Bożym przyłożyć do tych niepokojów świata, do tych grzechów z niedalekiej przeszłości,
Kategoria:
Źródło:
Dodano:
2008/09/28 Zapamiętano:
1 raz Ocena:
|
|
niedziela, 28 września 2008
Akademia Europejska (przedszkolna) z okazji wyborów na posady w Brukseli
![]() 26 września 2008Skąd się wzięło poparcie PeO? Za cuda niespełnione Za stocznie utopione Za reform państwa brak Za peruwiański szlak Za swoich ludzi w radach Za szwagrów na posadach Za skandal w mieście Sopot Za ten z Piterą kłopot Za to, że rosną ceny ???.......................... Przepraszam, brak mi weny Jakiś uczony docent Niech ten objaśni cud Za co sześćdziesiąt procent Poparcia daje lud? Joszua Wojciechowski, rocznik 1954 13 września 2008PO głosi program PiS-u W myśl zasady że winę zwal na poprzedników Waliła w PiS Platforma wśród gromkich okrzyków Od rana do wieczora, świątek, piątek, wtorek Waliła w PiS Platforma, jak w ćwiczebny worek Za złe stosunki z Rosją, za terror zajadły, Brak autostrad i boisk, że stocznie upadły Za akta, za laptopy utopione w wannie Oj, biła w PiS Platforma, biła nieustannie Lecz widząc, że publiczność już nie woła bisu I że dość ma ciągłego okładania PiS-u I że nie chcą już ludzie wciąż tych samych jaseł Sięgnęła więc Platforma do PiS-owskich haseł. Już chce premier zboczeńców chemicznie kastrować Już się nie chce z rosyjskim niedźwiedziem całować Już posłankę Beatę sądzą, mimo szlochów Nawet Jaruzelskiego wtrącić chcą do lochów Bo gdy z własnych obietnic kicha, groch, kapusta Gdy projektów szuflada dziurawa i pusta Wtedy trzeba zjeść obiad, wódki wypić sto gram No i z braku własnego - cudzy głosić program! Januszek Wojciechowski, rocznik 1954 http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/1,AR3_2008-09_2008-09-01_2008-09-30,index.html |
W dniu 8 października 2008 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w Sali 545 o godzinie 14.15 odbędzie się ponowna rozprawa przeciwko Skarbowi Państwa Urzędowi Patentowemu Rzeczypospolitej Polskiej o przywrócenie do pracy i zasądzenie wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy Sygn. akt XII Pa 294/08.
Pozew wniósł w styczniu 2005 roku dyrektor Biura Urzędu, który po wygranym konkursie objął stanowisko, ale po upływie 3 miesięcy odmówiono mu bez żadnych podstaw i wbrew poprzednim zobowiązaniom kierownictwa podpisania umowy na czas nieokreślony.
Sąd Rejonowy w Warszawie sygn. akt VII P 464/06 - orzekł o celowym zmierzaniu przez pozwanego do ominięcia przepisów prawa oraz naruszeniu zasad współżycia społecznego. Sąd Okręgowy w Warszawie w 2007 roku, sygn. akt XII Pa 397/06 zmienił całkowicie wyrok Sądu Rejonowego, oddalając powództwo w całości. Za podstawę orzekania przyjął przepisy, które w żadnym razie nie mogły mieć zastosowania w tej sprawie. Uzasadnienie zaś tego wyroku było rażąco sprzeczne ze stanem faktycznym, który wynikał z akt sprawy oraz z ustaleń poczynionych przez Sąd Rejonowy.
Ten skandaliczny wyrok został uchylony wyrokiem Sądu Najwyższego w lutym 2008 r. sygn. akt II PK 256/07 - i sprawa powróciła do ponownego rozpoznania w Sądzie Okręgowym w Warszawie.
Z całej dokumentacji i ustaleń tego wieloletniego sporu wynika jednoznacznie, że określenie kumoterstwa czy nepotyzmu w zakresie obsadzania wyższych stanowisk w administracji rządowej byłoby tu czystym eufemizmem. Wielość faktów wynikających z dokumentacji, nie tylko samych akt sprawy, rysuje mroczny obraz Rzeczypospolitej, traktowanej przez wysokich urzędników administracji publicznej, jak prywatne państwo swojaków.
Wątki kryminalne, jakie zaczęły pojawiać się w trakcie postępowań, w tym znikające dokumenty urzędowe, zarówno z samych urzędów, jak i z akt sprawy, bezprawne uniemożliwianie uzyskania istotnych dla sprawy informacji, przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków na szkodę interesu publicznego, a w końcu i możliwe dokonanie fałszerstwa dokumentów urzędowych oraz pomijanie przez Sąd bezpodstawne przedstawianych na tę okoliczność dowodów w sprawie, dopełniają obrazu Orwellowskiego świata i krainy absurdu.
W związku z poprzednim, skandalicznym wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie, w maju tego roku wniesiona została na skład orzekający wówczas skarga do Ministra Sprawiedliwości, a we wrześniu również do Krajowej Rady Sądownictwa o oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa.
Jak potoczy się obecnie proces w tym samym Sądzie i w tym samym Wydziale, będzie można zaobserwować 8 października 2008 r.
Warszawa, 27 września 2008 r.



Prymas Glemp miłosierny dla żydokomunistycznych złoczyńców


