http://karaganda.blox.pl/2008/10/Smierc-jezuity-rodem-z-Karagandy.html
ŚMIERĆ JEZUITY
RODEM Z KARAGANDYFragment listu ks. Jarosł
awa WiśniewskiegoDokumentować
kłamstwo i bestialstwo, względem mniejszości.W Europie a znaczy i w Polsce, etniczna i religijna
mniejszość to przedmiot dumy i troski. Tutaj, deptanie praw “braci mniejszych” to norma.Wiec
będę pisać, tym bardziej, że “zle nie śpi” i po “dyplomatycznym odsunięciu” abp Kondrusiewicza od kierowania rosyjskim kościołem mamy kolejna nowinkę ze Wschodu.Kolejny atak
nożem w plecy. Tym razem niestety, wyrażenie “nóź w plecy”, nie jest to alegoria.ZAMORDOWANO DWU JEZUITÓW W MOSKWIE
– w najlepszym gangsterskim stylu zostali zasztyletowani u siebie w domu. Jeden z nich Otto Messmer to mój znajomy, rodzony brat biskupa z Kirgizji i proboszcza z Karagandy, a
także czterech sióstr Eucharystek, to naprawdę dzielna rodzinka i będzie im go mocno brak, choć z drugiej strony dla takiej rodziny brat męczennik to najpiękniejszy dar Opatrzności i niesamowita reklama dla Kościoła na Wschodzie.KGB-i
ści na prawdę nie wiedza co czynią.Byłem
kiedyś w moskiewskim domu Jezuitów.Tam
naprawdę nie ma co kraść, zwykła komunalka ze starymi rupieciami, wiec motyw był inny i jedyny. To, ze Jezuici nigdy nie podobali się służbom specjalnym wiedzieliśmy od dawna, pierwszą “personą non grata” stał się przełożony moskiewskich Jezuitów ks. Opiela. Nie wpuszczono go nie nazywając przyczyn w 2000-m roku.Rok
później “milicja podatkowa w towarzystwie bojówkarzy napadła na centrum Inigo w Nowosybirsku, zarekwirowano wtedy cala bazę danych, kasety wideo i nawet “wzięto pod straż” niemal 90-letniego weterana Jezuitów, ks. Stryczka ze Słowacji. Człowieka, który w czasie wojny wspierał we Francji rosyjskich partyzantów...(!)Wiele by
mnożyć takich przykładów wrogości wobec zakonu.Ja czuj
ę z daleka ten smród z Łubianki...Toteż
kolejna awantura w Moskwie, która mnie do głębi duszy dotknęła, bo spotkałem tego kapłana w 1995 roku w Warszawie na lotnisku, gdyśmy wspólnie lecieli na tydzień do Fatimy mocno i osobiście mnie boli. Pamiętam go jak przystojnego i skromnego chłopca.Pamiętam
reportaż z Nowosybirska z jego ślubów wieczystych jakie miały miejsce całkiem niedawno, bo w 2001 roku.Pamiętam
słowa jego wzruszonej mamy wypowiedziane przed kamerą syberyjskiej telewizji katolickiej KANA. Ta kobiecina oddala kościołowi trzech synów i cztery córki!!!Śmierć
młodego Jezuity syna zesłańców z Karagandy, dzielnego jezuity, powinna dotknąć wszystkich nas.(...)
Od dzisiaj w
żałobie pogrążają się wszystkie kościoły Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Turkmenii. Nie wspominam o Rosji, bo tam temperatura emocji od lat jest wysoka. Myślę, ze żałoba powinna dotrzeć i do Polski i do Niemiec, ojczyzny jego przodków, to będzie po drodze, bo drugi współbrat męczennik pochodził z Ekwadoru i jego trumna zapewne będzie przelatywać nad Polską.Jedynym grzechem tych
chłopców, była opieka na studentami z Instytutu św. Tomasza z Akwinu.Tak samo jak w Katyniu
ginęła inteligencja, tak i dziś w Moskwie “musi ginąć”.Tam podobnie jak w czasach “jedynodzierzawia”, coraz mniej pozostaje przestrzeni dla ludzi myślących.
Ja tymczasem jeszcze raz
dziękuje Bogu za Uzbekistan i cały Turkiestan, bo tutaj choć nielekko, jak na razie nie sztyletują księży.(...)
MOWA FAKTÓW
(NA MARGINESIE)
Cztery lata temu
W 2000-m roku
prętem metalowym zabił w Jarcewo nad Jenisejem swego ulubionego proboszcza Jana Franckiewicza, młody recydywista. Tato zamordowanego x. Jana zginął w Katyniu, tak przypadkowo los się zbiegł.Przypadkiem tez w 1999 roku w Astrachaniu pewna bezdomna kobieta, najęła się do ks. Niemyjskiego na kucharkę i podsypała mu taki specyfik że się nie obudził.
Pewnego słowackiego kapłana w mieście Orzeł zatłukli bezdomni, znaczy się “nieznani sprawcy” w 1981 roku na placu św. Piotra tez jakiś przybłęda z Turcji przypadkowo strzelał do Papieża Wojtyły.
Ktoś
inny “przez pomyłkę” utopił w Wiśle ks. Jerzego.To w moim odczuciu pasmo czy raczej “charakter pisma” tej samej szajki, która nie
została postawiona przed sad w Norymberdze, ale kiedyś warto by stanęła przed Trybunałem Europejskim.Gdyby
się okazało, ze księży Jezuitów z Moskwy zasztyletowali rabusie, albo że sami uprawiali jakiś “proceder” czy byli zamieszani w mafie NIE WIERZCIE!!!Tak samo nie wierzcie gdy ktoś wam cos takiego opowie w razie mojej śmierci czy w sprawie mojej zagadkowej choroby.
Ja sam nie wierze, tzn. nie jestem pewien... Mama ks. Jerzego,
którą spotkałem po raz kolejny miesiąc temu w Okopach na moja rade, by się trzymała, do beatyfikacji syna, bo to może wkrótce nastąpić wypowiedziała mądre słowa:“Nastąpi czy nie PAN BÓG WIE, dożyję czy nie, to też mało ważne.
I życie i śmierć są darem Boga, a wiec za życie i śmierć. CHWALA PANU”.
ks. Jarosł
aw WiśniewskiTaszkient, 29 pa
ździernika 2008 r.