|
Instytut Kultury Antypolskiej
Jan KOBYLAŃSKI - USOPAL - Polonia - WOLNA POLSKA Kategorie: Wszystkie | 10 lat USOPAL w Niemczech | Aborcja - nieetycznie wykorzystywanie do promocji eurodeputowanej KRUPA | Andrzej Lepper | Bogdan Poręba | Bogusław Maśliński | Dario Pabis, RSsC | Dr. Zygmunt Haduch - Suski, po matce | Edward Moskal | Felix Dziekanski | Internetowy Uniwersytet Ludowy im. Jana Pawła II | Inż. Jerzy Skoryna | Jan Kobylański | Jan Pyszko | Janusz Górzyński | Jerzy Robert Nowak | Jerzy Tatol | Kancelaria Prezydenta RP | Kongres Polonii Amerykańskiej | Lech Z. Niekrasz | Leonor Adami | Marek Lubiński | Minister Adam Daniel Rotfeld | Polonia Boston | Polskie Stronnictwo Ludowe | Prof. dr hab. inż. Jan Szarliński | Płażyński - Borusewicz - Kaczyński | Stefan Kosiewski - USOPAŁ, Colleccion J. Kobylanski | Stelmachowski & "Wspólnota Polska" | USOPAL - pisma wychodzce | Walne Zebranie USOPAL | Walter Kobylański Brandhuber | fotos | ks. Arcybiskup Janusz Bolonek | ks. Jankowski - KO "DELEGAT" | ppłk rez. Edward Makowiecki | presse |

Jan Kobylański, Bohdan Poręba, Zygmunt Haduch-Suski, Lech Zbigniew Niekrasz
Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie…?
„Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania” – mówił „pierwszy niekomunistyczny premier”, Tadeusz Mazowiecki, startując w 1989 roku do dzieła „wydobycia Polski ze stanu załamania”.
Analizę dokonań premiera Mazowieckiego i niemal wszystkich jego następców stanowi wydana przez Klub Inteligencji Polskiej przy Społecznej Fundacji Pamięci Narodu Polskiego praca zbiorowa pt. „Bilans piętnastu lat rządów”. Oto fragmenty tekstów zaczerpniętych z tej publikacji, której autorami są wybitni polscy ekonomiści i publicyści.
Napoleon Zabiełło:
„Na przestrzeni okresu zamykającego się datami 15 lipca 1989 – grudzień 1990 oprocentowanie kredytów wzrosło o 2200%. W samym tylko 1990 roku odsetki od kredytów wzrosły blisko sześciokrotnie. Do tego doszło dodatkowe obciążenie w postaci 30% dywidendy od wartości brutto przeszacowanego w górę majątku trwałego przedsiębiorstw. (…)
Tak wielki, wymuszony odpływ środków finansowych do Budżetu Państwa i banków musiał doprowadzić do upadłości i ruiny przedsiębiorstw. Jak pisała prasa angielska, polski przemysł wygląda jak po dywanowym bombardowaniu.
Skutki tego rodzaju polityki gospodarczej musiały odbić się także na finansach państwa., Upadek przedsiębiorstw, a także jak niektórzy to określają >złodziejska prywatyzacja< spowodowały pogłębiający się deficyt Budżetu Państwa.
W 1991 roku pojawiła się nowa pozycja mająca na celu łatanie rosnącego deficytu budżetowego: dochody ze sprzedaży majątku Skarbu Państwa (…) Zaczęto wyprzedawać wszystko, na co chęć wyrazili tak zwani zagraniczni inwestorzy. Zaczęto lansować, że należy sprzedawać najlepsze zakłady i za cenę, którą zaoferuje nabywca (…)
Kolejne ekipy rządzące nadal prowadziły destrukcję gospodarki narodowej (…) Wyprzedaż banków nabrała przyśpieszonego tempa. 73% banków zostało sprzedane za 2 mld dolarów obcemu kapitałowi. W sumie tej mieścił się nie tylko majątek nieruchomy i ruchomy, znacznie przekraczający uzyskaną ze sprzedaży wartość, ale także lokaty bankowe na sumę 66 mld dolarów (…) Dochody z prywatyzacji nie rekompensowały utraconych. O ile jeszcze w 1991 roku deficyt wynosił 3,1 mld złotych, to już w 2000 roku przekroczył 25,4 mld, w 2001 roku 32,4 mld, a w 2002 roku 39,4 mld. Obecnie zadłużenie przekracza 500 mld złotych”.
Rudolf Jaworek:
„Naukowcy badający wydatki gospodarstw domowych pracowniczych i emeryckich podali wielkości przerażające dla egzystencji narodu (…) Ten obraz, który prowadzi do stopniowego wyniszczenia sił fizycznych, następnie zdrowia, a w końcu śmierci milionów żyjących na takim poziomie osób, należałoby nazwać stopniowym wyniszczaniem lub też długofalowym holocaustem! (…)
Za codzienną filiżankę kawy w samoobsługowej kawiarni płacę 5 zł, czyli miesięcznie ok. 150 zł tj. więcej niż określona granica minimum egzystencji wydatków na żywność! Puszka karmy dla psa kosztuje 4 zł + ryż + tłuszcz + marchewka – ok. 6 zł dziennie (…) Według zaś obliczeń naukowców, na poziomie poniżej kosztu karmy dla mojego psa żyje w naszym kraju ponad 2 mln osób! (…)
A reformatorzy cieszą się ze swoich reform. Jeden z nich D. Tusk, kiedyś w programie N. Terentiew, także w ”Kropce nad i” 22.03.2001 powiedział, że czuje się odpowiedzialny i dumny za podjęte po 1989 r. reformy. Takich >intelektualistów< zainstalowano nam na czele narodu! (…)
Fałsz, kłamstwo, obłuda, cynizm – ot co. A może tylko głupota tych niby intelektualistów?”
Stefan Kurowski:
„Spójrzmy więc na podstawowe elementy naszej narodowej gospodarki i potraktujmy je jako wynik określonej polityki gospodarczej. Weszliśmy w proces przekształceń ustrojowych z wadliwym mechanizmem funkcjonowania gospodarki, ale za to z ogromnym trwałym majątkiem produkcyjnym w tych dziedzinach, w których komunizm usiłował rywalizować ze światem kapitalistycznym (…) Pierwsze pytanie w naszej analizie musi więc być takie: co się stało z tym wielkim majątkiem trwałym, czy on dla nas pracuje i czy przynosi nam dochód.
Odpowiedź jest znana. Tego majątku w ogromnej części już nie ma
Albo go nie ma fizycznie, jak na przykład nie ma połowy górnictwa węglowego, gdyż zlikwidowane kopalnie zostały zatopione, albo go nie ma na koncie naszej, polskiej własności (…) Gdy wielkie zakłady zostały (…) osłabione, rozpoczął się wielki handel, czyli wyprzedaż owych >rodowych sreber< zbudowanych kosztem ogromnych wyrzeczeń przez dwa pokolenia Polaków. W ciągu 15 lat wyprzedano prawie wszystko, co w wielkim przemyśle miało jakąkolwiek wartość i znaczenie strategiczne (…)
Ktoś może powiedzieć: ale te sprzedane fabryki pozostały w Polsce i produkują. Otóż nie wszystkie. Te, które wytwarzały bardziej skomplikowane wyroby, zaprzestały produkcji (…), a w innych pozostały puste hale lub pozamieniano je na magazyny, do których teraz, jak czasem donosi prasa, przywozi się śmieci z Niemiec”.
Ludwik Staszyński:
„Miarą kondycji społeczeństwa i stanu gospodarki w 2003 r. było 3175 tys. bezrobotnych, z których tylko niecałe 15 proc. otrzymywało zasiłki w przeciętnej wysokości 484 zł i 27 gr miesięcznie. Bezrobocie dotyka w większości ludzi młodych (…) Z badań GUS wynika, że w co drugiej rodzinie mającej na utrzymaniu dzieci do 18 roku życia przynajmniej jedno z rodziców jest bezrobotne albo bierne zawodowo (…) W 1984 r. do ubóstwa przyznawało się 3,5 proc. osób. W 2002 r. takich osób było 10 razy więcej – 34,5 proc.! (….)
Efektem >reform< jest m.in. duże uzależnienie Polski od ośrodków zagranicznych, w tym zadłużenie zagraniczne, które z ok. 70 mld USD w 2000 r. zbliżyło się w 2003 r. do 106 mld dolarów, po 2800 USD na każdego obywatela. Stale rosnące koszty obsługi zadłużenia państwa pochłonęły w 2003 r. 24 mld zł., tj. ok. 13 proc. wydatków budżetowych państwa.
Prof. Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, a wcześniej odpowiedzialny za gospodarkę wicepremier w minister finansów w rządach T. Mazowieckiego, J.K. Bieleckiego i J. Buzka, oceniając minione 15-lecie powiedział, że >czuje się wyróżniony przez los< z powodu swojego znaczącego udziału w przemianach, jakie nastąpiły w Polsce po 1989 roku (....) Oto jak patrzy na niektóre efekty wdrażanych przez siebie reform ich główny reżyser: „Okres od 1989 r. jest pod względem możliwości najlepszy w naszej historii ostatnich 300 lat (…) Polska kolosalnie awansowała w porównaniu z tym, co by było, gdybyśmy nadal grzęźli w bagnie socjalizmu”.
Mathis Bortner:
„Polityka prywatyzacji staje się często prostym i czystym oszustwem, mimo przejęcia większości akcjonariatu, nie ma ona rzeczywistego wkładu kapitału. Zyski wynikające z produkcji tych prywatyzowanych firm, które są włączone z tytułu wkładu kapitałów (…), wykorzystują wewnętrzną wymienialność złotówki. To pozwala rabować i rujnować jeszcze bardziej zdolności produkcyjne Polaków. Poseł Krasowski wymienia fabrykę w przemyśle cukrowniczym, gdzie pięciu mianowanych >ekspertów< zarabia więcej niż 700 robotników (…)
Budowa Huty Warszawa >kosztowała< ponad 3 miliardy dolarów. Została ona udostępniona za sumę 18,64 miliona dolarów, czyli za 0,061%, ale minister przemysłu i handlu w rządzie Hanny Suchockiej miał powód do zwolnienia, został bowiem przewodniczącym zgromadzenia wspólników.
Ministerstwo prywatyzacji powierzyło londyńskiej firmie konsultingowej Rotschild & Sons zadanie opracowania planu prywatyzacji firmy Orbis (…) Według >Gazety Wyborczej< z grudnia 1991 r., Rotschild & Sons pobrał jeden milion dolarów za te czynności (…)
Oto jest właśnie prywatyzacja! Chyba to tłumaczy, co chce powiedzieć Ernst & Young, oceniając w październiku 1992 r., że Polska jest najlepszym krajem dla inwestycji! Nigdy Polska nie była tak rabowana od odzyskania niepodległości w roku 1918 (…)
Tylko 3 lata potrzeba było (1945-1948) polskim komunistom, aby podkopać zdrową bazę ekonomii narodowej. Ustawa z 27 września 1948 roku pozwoliła im przywłaszczyć sobie wszelkie mechanizmy produkcji i dystrybucji. Polska wpadła w mechanizm machlojek i niskiej produktywności ekonomii marksistowskiej.
Przez trzy pierwsze lata liberalizmu Polska straciła chyba więcej swojej substancji produkcyjnej niż przez 44 lata rabunku komunistycznego. Nawet nie jest w stanie wykorzystać kredytów oddanych do jej dyspozycji, ani nawet nadwyżek rezerw finansowych”.
Henryk Pająk – Stanisław Żochowski:
„Kolejne >solidarnościowe< rządy – Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej, potem jeszcze Pawlaka, uczyniły wiele na rzecz ekonomicznego rozkładu Polski. Posłużono się wyniszczającym >programem< Balcerowicza-Sachsa. Cóż osiągnięto? Eksplozję afer finansowych na niespotykana skalę, półdarmową, a w wielu przypadkach zupełnie darmową >prywatyzację< - wyprzedaż majątku narodowego. Trwało lądowanie nomenklatury nowej i starej w zawłaszczonych, rzekomo sprywatyzowanych przedsiębiorstwach oraz tzw. spółkach.
Z dobrze udokumentowanej książki Elżbiety Isakiewicz pt. >Afery? UOP? Mafia?< (wyd. Antyk, 1993 r.) na str.. 64 otrzymujemy tragiczny bilans rządów T. Mazowieckiego, czyli afer nie notowanych dotąd w gospodarczej historii państwa współczesnego świata.
Afery:
- rublowa - 15 bilionów złotych
- import rublowy b. NRD - 15 bilionów złotych
- paliwowa - 2 biliony złotych
- papierosowa - 15 bilionów złotych
- alkoholowa - 10 bilionów złotych
- składów celnych - 3 biliony złotych
- ART-B - 6 bilionów złotych
- FOZZ - 10 bilionów złotych
Razem około 60-70 bilionów złotych (w starej walucie przed wymianą – przyp. lzn) według ówczesnego kursu po 9500 za dolara (…)
Winni tych nadużyć zamiast lądować w więzieniach, awansowali i awansują w karierach bankowych. Przykładem prezes Banku Spółdzielczego Rzemiosła w Warszawie – Leszek Juchniewicz. Bank pod jego światłym kierownictwem poniósł 165 miliardów strat, ale ich sprawca otrzymał potem kolejne posady: w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych pod skrzydłami ministra Lewandowskiego, następnie został w tym ministerstwie wiceministrem, a w 1995 roku pełnił funkcję członka rady nadzorczej w Powszechnym Banku Kredytowym. Porzekadło o wilku w owczarni – szczególnie tu aktualne i trafne (…)
Czy państwo, w którym dwóch oszustów dysponujących kapitałem równowartym wartości litra spirytusu, w ciągu niespełna dwóch lat oficjalnie i bez przeszkód zbija majątek prawie miliarda dolarów – czy takie państwo może się ostać jako gospodarczo i politycznie samodzielny byt państwowy? (…)
Jedna trzecia polskich rodzin żyje poniżej norm ubóstwa. Czterdzieści procent rodzin żyje na granicy ubóstwa. Trzy miliony bezrobotnych oczekuje pracy, a minister pracy przez zatrudnianie na połowę etatu fałszuje tę liczbę, zaliczając półetatowców jako już nie bezrobotnych”.
Paweł Bożyk:
„Układ stowarzyszeniowy z UE był dla Polski nieszczęśliwy. Należało twardo negocjować i bić się o swoje, ale dla ówczesnego rządu podpisanie układu stowarzyszeniowego stanowiło sprawę polityczną. Premier Tadeusz Mazowiecki naciskał, żeby nie wchodzić w szczegóły i podpisywać układ jak najszybciej. Chciał dać dowód jak niezwykle jest prozachodni. Główny trzon negocjacyjny ze strony polskiej stanowiło kilka osób, które doskonale pamiętają, jak to się odbywało (…) Jednym z negocjatorów był Andrzej Olechowski. Polscy negocjatorzy nie byli tak perfekcyjnie przygotowani jak unijni. Tamci posiadali dokładniejsze i nowsze informacje . Tamtych było dziesięć razy więcej i znali naszą gospodarkę na wylot (…) Pracownicy UE przychodzili do grup negocjujących na każde skinienie unijnej strony i często, gdy występowały jakieś rozbieżności, wkrótce padały lekceważące i ważkie słowa: >co nam tu panowie opowiadacie, my mamy na ten temat inne dane z komputera<. Uważam, że takiego układu stowarzyszeniowego nie należało podpisywać. Wielkim błędem było podpisywanie go tak pospiesznie. Rząd polski wychodził jednak widać z założenia, że 100 milionów dolarów w jedną czy w drugą stronę nie ma większego znaczenia. Kraje postkomunistyczne rywalizowały ze sobą sądząc, że który z nich pierwszy podpisze przed innymi, będzie miał z tego tytułu jakieś korzyści. Ale to była nieprawda (…)
Jako jedyny kraj w Europie Polska sama z siebie zrezygnowała z ograniczeń para- i pozataryfowych, takich jak opłaty wyrównawcze, ograniczenia ilościowe, dewizowe; cła obniżone zostały do paru procent – bez wzajemności! Tak nikt nie robi. Stosowana jest praktyka, że ja obniżam cło nas twoje towary, kiedy ty obniżasz na moje. Myśmy to zrobili jednostronnie”.
Jerzy Robert Nowak:
„Niejednokrotnie wskazywano na fatalne skutki balcerowiczowskiej polityki gospodarczej dla polskiej przedsiębiorczości. Szczególnie ostra krytyka Balcerowicza w tej sprawie przewijała się między innymi w wystąpieniach Stefana Kisielewskiego. Stwierdzał on: >Balcerowicz przyniósł wiele szkody nowej przedsiębiorczości, ponieważ tak wystraszył podatkami, cłami, stopą procentową kredytów, przez pierwsze półrocze 1990 r. Ta nowa przedsiębiorczość nie tylko się nie rozwijała, ale nawet zaczęła się zwijać (cytat za: >Testament Kisiela<, Poznań 1992, s. 21). Według Kisiela Balcerowicz >dał w dupę chłopom i rzemieślnikom, czyli jedynym producentom, którzy przetrwali komunizm< (tamże, s. 81).(…)
Ten niebywały brak troski i autentyczne wsparcie rodzimej przedsiębiorczości w ramach balcerowiczowskiej reformy wręcz szokował niektórych wybitnych ekonomistów zagranicznych. By przypomnieć choćby uwagi świetnie znającego polską sytuację najsłynniejszego ekonomisty węgierskiego Janosa Kornaiego. W miesięczniku >Mozgo Vilag< z sierpnia 1990 roku Kornai tak skomentował przedstawione przez Jeffreya Sachsa i Davida Liptowa refleksje na temat konkretnych metod >leczenia< polskiej gospodarki z kryzysu. >Problem polega na tym, na co położymy nacisk. Ja ze swej strony położyłbym go na stworzeniu nowej klasy średniej, opartej na drobnej i średniej przedsiębiorczości (…) W pracy Liptowa i Sachsa zdumiewają dane o ogólnej sumie kredytu udzielonego polskiemu sektorowi prywatnemu. Jest ona katastrofalnie mała i stanowi ledwie 2,7% całego kredytu udzielonego przez system bankowy” (….)
Najgorsze skutki dla przemysłu przyniosło jednak skrajne doktrynerstwo Balcerowicza, który jako minister finansów i wicepremier kierujący całością gospodarki nie wyciągał żadnych wniosków z niepokojących zjawisk w przemyśle. Nader wymowna była w tym kontekście wypowiedź kolejnego ministra przemysłu Andrzeja Zawiślaka. Wkrótce po rezygnacji ze swego stanowiska w rządzie Bieleckiego, w którym Balcerowicz był dalej wicepremierem i ministrem finansów, prof. Zawiślak powiedział w wywiadzie pod znamiennym tytułem >Kto dobija polski przemysł? Teraz mamy sytuację, że jak nigdy dotąd, tak wiele nie zależało od doktrynerstwa tak niewielu. Jeśli się tego nie zmieni, to w krótkim czasie nastąpi odprzemysłowienie Polski (…) Praktyka Ministerstwa Finansów ma rujnujące, dewastujące skutki dla polskiego przemysłu. Został on potraktowany jak narkoman, którego chciano wyleczyć jednorazowym pozbawieniem narkotyku. Przy takiej kuracji narkoman pada< (…)
Zdzisław Sadowski:
„Fakt, że recesja stała się tak głęboka i przemieniła w kryzys, został spowodowany przez istotne błędy polityki gospodarczej. Przyjęto błędne założenie, iż negatywne skutki silnie deflacyjnej polityki powinny zostać szybko zneutralizowane przez dynamizujące działanie prywatyzacji oraz napływu kapitału zagranicznego. Silna deflacyjna polityka została oparta na zasadzie >terapii wstrząsowej< zalecanej wówczas przez wielu doradców zagranicznych, natomiast założenia co do czynników neutralizujących nie sprawdziły się (…)
Istotne błędy wynikały z zastosowania doktryny monetarystycznej bez należytego uwzględnienia realiów gospodarki polskiej (…) Rezultatem tej polityki było pogorszenie się sytuacji finansowej wielu przedsiębiorstw i olbrzymi wzrost zatorów płatniczych (…)
Polityka pieniężna oparta na tym dogmacie stała się więc dławiąca dla gospodarki (…)
Błędne również było przyjęte w polityce prywatyzacyjnej założenie konieczności szybkiej
likwidacji sektora publicznego”.
Marek Głogowski:
„Wielkie nadzieje wiązali Polacy z nową wolnością odzyskaną w 1989 roku, ale przemiany, jakie nastąpiły, przyniosły rozczarowanie. Z danych GUS wynika, że poniżej granicy minimum socjalnego żyje w Polsce 58,7 proc. ludności (14 lat temu tylko 20%), a poniżej granicy minimum egzystencji – 11 proc. w miastach i 17 proc. na wsi. Miliony ludzi w Polsce żyją w wielkim niedostatku. Ocenia się, że milion dzieci cierpi głód (…) Odbiciem znacznego pogorszenia się warunków życia i trudności mieszkaniowych, stał się kryzys demograficzny – spadek liczby zawieranych małżeństw, spadek przyrostu naturalnego – dzietność kobiet; w ciagu piętnastu lat z 2,15 do 1,34 dziecka na matkę . Jest to najniższy wskaźnik w Europie! Następuje atrofia funkcji państwa, co zwłaszcza widać w ochronie zdrowia.
Miernikiem kondycji społeczno-ekonomicznej państw jest kryzys finansów publicznych. Do rejestru porażek piętnastu lat transformacji dopisać trzeba lawinowo narastające zadłużenie wewnętrzne i zagraniczne oraz nasilenie przestępczości aferalnej, powiązanej z politycznymi elitami szczebla lokalnego i centralnego. Dziurawemu budżetowi i biedzie zagrażają roszczenia ze strony niemieckich >wypędzonych< oraz z tytułu braku reprywatyzacji po komunistycznej nacjonalizacji.
Nastroje społeczne oddają badania opinii o przemianach w Polsce po 1989 roku. W sondażu przeprowadzonym na warszawskich wyższych uczelniach 47% studentów zadeklarowało wolę natychmiastowej emigracji, 64% uważa, że Polska nie stwarza absolwentom szans na karierę zawodową, a aż 78% i – że po studiach nie ma szans na stabilizację materialną (…)
Zbudowano >kapitalizm polityczny< zawłaszczający państwo, a realną kontrolę nad istotną częścią gospodarki przekazano ponadnarodowym koncernom (…)
Syntetycznym miernikiem warunków, na jakich przeprowadzano w Polsce przekształcenia własnościowe, jest ocena prof. Kazimierza Z. Poznańskiego (>Wielki przekręt. Klęska polskich reform<). Według tego autora majątek banków i przemysłu jest w Polsce sprzedawany za najwyżej dziesięć procent wartości. Szereg zakładów oddawano w ręce prywatne, w tym cudzoziemcom – za symboliczną złotówkę (…)
Także wybitni ekonomiści amerykańscy przestrzegali przed wyprzedażą polskiego majątku narodowego, podkreślając, iż >polski przemysł musi być własnością Polaków i być zarządzany przez Polaków Kontynuacja dotychczasowej liberalnej polityki pod dyktando zachodnich doradców doprowadzi do tego, że za 4-5 lat cały polski przemysł znajdzie się w rękach niemieckich i amerykański< (John Kenneth Galbraith) (…)
Według prof. Kazimierza Poznańskiego źródłem wyprzedaży zakładów przemysłowych i banków za najwyżej dziesięć procent wartości jest korupcja. Motywów wielu rażąco niekorzystnych dla Polski transakcji prywatyzacyjnych nie można rozpatrywać w kategorii błędów i niskich kwalifikacji ludzi pełniących odpowiedzialne stanowiska państwowe. Trzeba brać pod uwagę także złą wolę i zamierzone działania o charakterze przestępczym. Systemowo nie było i nie ma zainteresowania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości przebiegiem prywatyzacji”.
Kazimierz Golinowski:
„Polska jako chyba jedyny kraj ma zapisany w konstytucji RP właśnie model społecznej gospodarki rynkowej (…)
Leszek Balcerowicz wprowadzając model gospodarki rynkowej w Polsce okazał się zdecydowanym przeciwnikiem takiego modelu gospodarki, bowiem model, jaki w Polsce został wprowadzony za sprawą reform Balcerowicza, nie miał nic wspólnego ze społeczną gospodarką rynkową. Był jej przeciwstawieniem. Jest to model skrajnej liberalnej gospodarki rynkowej – niewidzialna ręka rynku, zero państwa w gospodarce, skrajna wolność gospodarcza (wolność tak daleko posunięta, że stwarza pole do bezkarnych nadużyć, działania mechanizmów mafijnych niwelujących zdrową konkurencję i alokację kapitału (…) Nigdzie na świecie nie ma takiego modelu gospodarki liberalnej”.
Andrzej Ruraż-Lipiński:
„Jest rok 2006. Polska, na 25 państw, członków Unii Europejskiej, jest sklasyfikowana pod względem dochodu narodowego na 25 miejscu. Oznacza to, że cała ta Socjalistyczna Unia Europejska wie, że 2/3 Polaków żyje w nędzy, a kilka milionów w skrajnej nędzy”.
Włodzimierz Bojarski:
„To w skrócie i uproszczeniu bilans zniszczeń ostatniego dwunastolecia, bilans negatywnych dokonań wszystkich rządów w tym okresie i wspierających je partii politycznych, i polityków znanych z uroczystości państwowych i religijnych”.
* * *
Jakkolwiek cytowana pozycja ukazała się w 2006 roku, to jednak w niczym nie straciły na aktualności prezentowane w niej stanowiska i opinie na temat genezy katastrofy gospodarki polskiej oraz doświadczanych przez zdecydowaną większość społeczeństwa skutków tej katastrofy. Aktualności tej dowodzi kontynuacja przez Platformę Obywatelską przyjętej w 1989 roku i antynarodowej polityki ograbiania Polaków z ich majątku, czego przykładem jest program wyprzedaży za bezcen przemysłu produkcji i dystrybucji energii elektrycznej, a więc strategicznych i ostatnich już elementów ekonomiki narodowej. Dzieje się to wtedy, kiedy w rujnowanym przez wiele lat z całą premedytacją budżecie państwa nie ma grosza na cokolwiek, ale to nie przeszkadza, by faktyczni władcy Polski transferowali dziesiątki i setki miliardów złotówek, jakie ciężko wypracowują wyzyskiwani w sposób wręcz kolonialny Polacy. A rząd Donalda Tuska główkuje nad tym, co by tu jeszcze spieprzyć i tym samym przyspieszyć definitywne bankructwo państwa polskiego. Czy wy, ludzie, naprawdę tego nie widzicie?
Lech Z. Niekrasz, 19.02.09
-
(wytłuszczenia, kolor - sowa)
Protest przeciwko politycznej instrumentalizacji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego/ nadaniu doktoratu h.c. Wiktorowi Juszczence
Uprzejmie proszę o dopisanie mojego nazwiska do protestu przeciwko politycznej instrumentalizacji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Mówi sie publicznie w Europie o dwóch mafiach (bandach), które dzielą się realną i totalną wladzą na Ukrainie.
Czy Rektor KUL może ignorować w swojej pracy tę wiedzę?
Szczęść Boże mądrym postanowieniom i działaniom Polaków.
Stefan Kosiewski
Polnisches Kulturzentrum e.V. Frankfurt am Main, Vorsitzender/ prezes
--------------------------------------------------------------------------------
Bezpośredni nadzór nad Uniwersytetem w imieniu władz kościelnych sprawuje Wielki Kanclerz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Wielkim Kanclerzem KUL jest Arcybiskup Metropolita Lubelski ks. prof. dr hab. Józef Życiński.
Prorektor ds. Nauki i Współpracy z Zagranicą
Ks. dr hab. Sławomir Nowosad, prof. KUL
--------------------------------------------------------------------------------
----- Original Message -----
From: "Piotr Kaleta"
To: "Wołanie z Wołynia"
Sent: Friday, April 17, 2009 9:37 AM
Subject: Protest przeciwko nadaniu doktoratu h.c. Wiktorowi Juszczence
Warszawa, 16 kwietnia 2009 r.
List Otwarty
Na ręce Jego Magnificencji Księdza Profesora Doktora Habilitowanego Stanisława Wilka, Rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego a poprzez ręce Jego Magnificencji do całej Profesury i Studentów KUL
My niżej podpisani
- w imieniu rodzin około dwustu tysięcy bestialsko pomordowanych Polaków, ok. osiemdziesięciu tysięcy Ukraińców nieposłusznych wobec OUN/UPA, lub solidarnych z Polakami, kilkudziesięciu tysięcy pomordowanych Żydów, Ormian, Czechów i Cyganów, stu pięćdziesięciu pomordowanych księży, zakonnic i zakonników rzymskokatolickich oraz kilkunastu księży greckokatolickich i prawosławnych wiernych przykazaniu "nie zabijaj",
- w imieniu tych, którzy często okaleczeni, wynieśli życie z pożogi ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińską Armię Powstańczą i SS "Galizien", a których reprezentujemy w ramach Kresowego Ruchu Patriotycznego i innych organizacji kresowych,
- w imieniu wszystkich Polaków znających prawdziwe oblicze OUN/UPA i historię ich zbrodni
protestujemy przeciwko planowanemu nadaniu doktoratu honoris causa Prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Juszczence
W marcu b.r. media podały informację o tym, że Katolicki Uniwersytet Lubelski, w związku z obchodami 440-lecia podpisania aktu Unii Lubelskiej, zamierza nadać doktoraty honoris causa pięciu prezydentom państw, których współczesne terytoria należały w przeszłości do I Rzeczypospolitej. Jednym z przywódców, którego ma spotkać ten zaszczyt, jest prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko.
W naszym najgłębszym przekonaniu, jest to poważny błąd, który - w przypadku realizacji zamierzeń - obdarzy niezasłużonym zaszczytem człowieka dającego wielokrotnie wyraz swoim daleko idącym sympatiom wobec ukraińskiego ruchu szowinistycznego spod znaku OUN-UPA, jak i korzystającego z politycznego poparcia działających współcześnie organizacji wprost odwołujących się do tradycji faszyzmu ukraińskiego.
Błąd ten również, co być może jest najważniejszym aspektem całej sytuacji, położy się cieniem na reputacji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, instytucji tak zasłużonej dla sprawy polskiej, zwłaszcza zaś dla polskiej historii, dzierżącej wysoko sztandar prawdy także w czasach, kiedy historię tę zakłamywano z powodów ideologicznych.
.
Niestety, w dzisiejszych czasach historia również nie jest wolna od manipulacji. Z tą jednak różnicą, że manipulację ideologiczną zastąpiono inną, której źródłem jest przyjęty przez Polskę kierunek w polityce wschodniej. Prowadzona przez kolejne władze polityka głębokiej współpracy, przede wszystkim z Ukrainą i Litwą, ma w założeniu zbliżyć te kraje do Polski i ochronić przed Rosją.
Niezależnie od tego, na ile polityka ta jest skuteczna, należy zauważyć niebezpieczną tendencję, która, jako pokłosie przyjętych w.w. założeń, zapanowała w polskim dyskursie publicznym, zwłaszcza na płaszczyźnie dyskusji o historii Polski oraz stosunków polsko-ukraińskich i polsko-litewskich. Mamy bowiem do czynienia z narzuconym, poprawnym politycznie poglądem, który głosi, że nie należy głośno mówić o zbrodniach na narodzie polskim, jeżeli mogłoby to przynieść straty przyjętej strategii politycznej. Jest to postawa nie tylko politycznie błędna, ale i zdecydowanie naganna moralnie.
.
Oto, w wolnej Polsce dzieli się polskie ofiary wedle politycznego kryterium, a mówiąc brutalniej, wedle przydatności w grach i kalkulacjach politycznych. O jednych zbrodniach (Katyń, zbrodnie niemieckie) można mówić zawsze i wszędzie. O innych natomiast, zwłaszcza o zbrodniach szowinizmu ukraińskiego, milczą media, milczą władze, a w sytuacjach, kiedy nie mogą już milczeć, starają się sprawę albo zbagatelizować, albo, co jest najczęstszym sposobem walki z pamięcią, zrelatywizować, szukając na siłę, jako przeciwwagi, rzekomych zbrodni polskich. A przecież nie mamy tu do czynienia z jakimś nieistotnym epizodem historii, ale z zaplanowanym, mającym teoretyczne podstawy w ściśle określonej, faszystowskiej ideologii, ludobójstwem, zrealizowanym z ogromnym okrucieństwem i na dużą skalę.
Skutkiem praktycznym takiej polityki jest wyzucie ze świadomości współczesnych Polaków pamięci o hekatombie na Kresach Wschodnich, o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w południowo-wschodnich województwach II RP, także o zbrodniach litewskich w Ponarach itd.
Dochodzi do tego, że spadkobiercy zbrodniarzy stają się recenzentami pomników ofiar, które powstały, bądź mają powstać. Polska, nie wiedzieć czemu, musi tłumaczyć się z własnych form upamiętnienia ofiar ludobójstwa, zaś na zachodzie Ukrainy, za przyzwoleniem władz państwowych i samorządowych, stawia się pomniki największym zbrodniarzom i w ich kulcie wychowuje młodzież, naturalnie nie konsultując tego procederu z nikim!
Nacjonalizm ukraiński, którego krwawą drogę znaczą nazwiska Dmytra Doncowa (ideologa ruchu), Stepana Bandery (przedwojennego terrorysty i przywódcy OUN), Romana Szuchewycza "Tarasa Czuprynki" (dowódcy UPA), Dmytra Kłaczkiwskiego "Kłyma Samura" (dowódcy UPA na Wołyniu, autora rozkazu o zagładzie ludności polskiej) i wielu innych, to nie tylko temat dla historyków, czy sprawa przeszłości. To żywa i rozwijająca się dziś na terenach zachodnich państwa ukraińskiego siła polityczna, występująca pod różnymi szyldami, ale mająca wspólne korzenie, wspólną ocenę przeszłości i wspólny cel - tzw. soborną Ukrainę, która obejmować ma także ziemie należące obecnie do Polski, Rosji, Białorusi, Słowacji, Rumunii i Mołdawii. Zagrożenie ze strony odradzającego się nacjonalizmu ukraińskiego proweniencji faszystowskiej, którego amoralnym fundamentem jest nienawiść do obcych i żądza zniszczenia każdego, kto zostanie uznany za wroga, jest zagrożeniem realnym i niezwykle poważnym. A jednak spotyka się z lekceważeniem i bagatelizowaniem ze strony tych, których groźba dotyczy, przede wszystkim, ze strony kolejnych władz Polski. Tymczasem historia uczy, że to właśnie grzech zaniechania powodował zawsze najgorsze skutki.
Prezydent Wiktor Juszczenko znany jest jako zagorzały zwolennik uznania band UPA za wojsko narodowo-wyzwoleńcze, oraz jako ten, dla którego dzieje nacjonalizmu ukraińskiego stanowią chwalebny wycinek historii Ukrainy. Z jego ust, nawet podczas wspólnych polsko- ukraińskich uroczystości, nie padły nigdy słowa potępienia OUN-UPA, czy ideologii Doncowa i Bandery jako takiej. W ocenie historii stosunków polsko-ukraińskich Wiktor Juszczenko głosi zasadę równorzędności krzywd i odpowiedzialności. Z punktu widzenia wiedzy historycznej, jest to stanowisko nie do przyjęcia. Oto kilka przykładów działań i kilka cytatów wystąpień prezydenta Ukrainy:
- Obchody 60. rocznicy powstania UPA (2003 r.). Wzięli w nich udział m.in. były premier Wiktor Juszczenko i była wicepremier Julia Tymoszenko. W obecności Juszczenki odsłonięto pomnik kata Wołynia "Kłyma Sawura" (Dmytro Kłaczkiwśkij). ("Echo Wołynia", Andrij Jakowlenko, portal "From-UA.com" z 17 VIII 2004)
- Do przyznania weteranom formacji OUN-UPA praw kombatanckich wezwał po raz kolejny parlament i rząd prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko.
(...) Odezwa Juszczenki do parlamentu i rządu w sprawie "równouprawnienia" członków ludobójczych formacji OUN-UPA jest drugą próbą wywarcia nacisku na ukraińskie władze ustawodawcze. W ubiegłą sobotę w cotygodniowym przemówieniu radiowym do narodu wezwał on Radę Najwyższą i rząd, by zrównały w prawach banderowców, ponieważ "niestety, na poziomie oficjalnym, państwo do tej pory nie uznało wszystkich, którzy walczyli o wolność i niezależność Ukrainy". (Nasz Dziennik 10.05.2006 r.)
- Podczas obchodów 64 rocznicy powstania UPA, Wiktor Juszczenko zwrócił się do zgromadzonych weteranów słowami: "Podczas II wojny światowej dziesiątki tysięcy uczestników ruchu narodowo-wyzwoleńczego dokonało bohaterskiego czynu, broniąc niepodległości Ukrainy. Wśród nich żołnierze UPA, którzy z hasłem 'Wolność albo śmierć!' szli do boju, oddając własne życie za Ojczyznę. Ukraińska Armia. Powstańcza swoimi bohaterskimi czynami wpisała się złotymi zgłoskami do sławnej historii państwa ukraińskiego". (Magda Hartman | Czwartek [ 3.01.2008, 9:42] www. pardon.pl)
- Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko wydał dekret w sprawie obchodów na szczeblu państwowym 65-lecia powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Polecił także zadbanie o opiekę zdrowotną weteranów tych
ruchów i udzielenie im pomocy materialnej. Jednym z punktów prezydenckiego dokumentu jest "przyspieszenie sprawy budowy pomnika Romana Szuchewycza", ukraińskiego działacza nacjonalistycznego, dowódcy UPA znanego pod pseudonimem Taras Czuprynka. W ramach obchodów 65-lecia UPA w sobotę we Lwowie zostanie odsłonięty pomnik Stepana Bandery, który był jednym z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). (Onet.pl za PAP, PU /12.10.2007 19:13)
- Jednym z głównych zadań ukraińskiego parlamentu w roku 2008 będzie uchwalenie ustawy uznającej bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) za uczestników walk narodowowyzwoleńczych. Zapis ten znalazł się w pakiecie prezydenckich projektów ustaw skierowanych w czwartek do rozpatrzenia w Radzie Najwyższej Ukrainy. Projekt ustawy "O statusie prawnym uczestników walk o niepodległość Ukrainy w latach 1920-1990" przewiduje, że do tej kategorii zostaną zaliczone "osoby biorące udział w politycznej, partyzanckiej, podziemnej czy zbrojnej walce" w składzie Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, Siczy Karpackiej, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, UPA i Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej. (Interia.pl 10 stycznia (15:48))
- Okazujemy cześć i głębokie uszanowanie nieujarzmionym żołnierzom UPA, którzy bez wahań szli na śmierć na rzecz przyszłej niepodległości Ukrainy. (Juszczenko w Dzień Kozactwa i rocznicę stworzenia UPA 14.10.2008 r.; za zaxid.net)
- Nie policzy się krwi na litry, na liczby, tysiące ofiar... Gdzie więcej zginęło - w rzezi wołyńskiej czy w operacji "Wisła"? Trudno powiedzieć. (Wiktor Juszczenko w programie telewizji ICTV "Wolność słowa", 1.12.2008 r.) Przy tym ostatnim cytacie warto wyjaśnić, że w istocie podczas przesiedleń ludności ukraińskiej w ramach Operacji Wisła zmarło 27 osób; na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich wymordowano ok. 200 tys. Polaków.
Magnificencjo!
Powyższe słowa mówią same za siebie. Prezydent Wiktor Juszczenko z całą pewnością nie zasługuje na honorowy doktorat katolickiej uczelni, która propaguje wartości takie jak prawda i sprawiedliwość. W tym, co mówi prezydent Ukrainy nie ma ani prawdy, ani sprawiedliwości.
Magnificencjo!
Uhonorowanie prezydenta Juszczenki, admiratora najgorszych tradycji Ukrainy, będzie wprawdzie gestem wobec obowiązującej poprawności politycznej, ale pozostanie ciemną, niezmywalną plamą na historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który jest dumą wszystkich Polaków.
Pozostajemy z najwyższym szacunkiem
Za Kresowy Ruch Patriotyczny - prezes płk. Jan Niewiński ostatni z żyjących dowódców Samoobrony na Wołyniu
Za Społeczną Fundację Pamięci Narodu Polskiego - prezes Jarosław Domosławski i dyrektor generalny Ryszard Popek
Za Klub Inteligencji Polskiej -prezes Rudolf Jaworek
Za Fundację Polskie Gniazdo - przewodniczący Rady Fundacji Jerzy Ziomek
Za Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu -prezes Leszek Skonka
Witold Listowski, Prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Kędzierzynie-Koźlu,
Jan Rutkowski, Prezes Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Olsztynie,
Danuta Skalska, Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Bytomiu, autorka programu "Lwowska Fala" w Radiu Katowice,
Norbert Tomczyk, Stronnictwo Narodowe, założyciel Wydawnictwa NORTOM,
Zygmunt Mogiła-Lisowski, prezes Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia w Warszawie,
Józef Tarniowy, prezes Koła Tarnopolan w Żarach (Ziemia Lubuska),
Danuta Szydłowska, Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Warszawie,
Prof. dr hab. Józef Czerwiński, Warszawa
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz Ormian w Polsce południowej,
Ewa Szakalicka, dziennikarka TVP w Warszawie,
Joanna Biniszewska, Muzeum Kresowe,
Teofil Stanisławski, Ogólnopolski Komitet Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa na Kresach II RP w Warszawie,
oraz 120 innych podpisów, które będą systematycznie nanoszone.
Proszę podpisywać się przez najbliższe dni, wysyłając e-mail na adres:
tadeusz@...
Prosze podawać imie i nazwisko oraz miasto lub organizację.
Akcja jest prowadzona w całej Polsce oraz poza jej granicami.
Każdy podpis jest ważny.
Akcję zapoczątkował ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
http://groups.google.de/group/wolanie/browse_thread/thread/76a5ef11cbe465b0?hl=uk
Znaczniki: juszczenko, kul
Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense
Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense
Dodany przez sowa
Tel Aviv 2007 - wystawa 200 lat Zydow w Lodzi - the Jewish Cemetery in Lodz 2009
http://kulturalny.blox.pl/2007/09/Tel-Aviv-2007-wystawa-200-lat-Zydow-w-Lodzi-Opcje.html
----- Original Message -----
From: Marek Szukalak
Sent: Tuesday, April 14, 2009 10:35 PM Subject: Fw: cmentarz żydowski w Łodzi/ Jewish Lodz Cemetery
Serdecznie zapraszam do obejrzenia zdjęć najważniejszych prac wykonanych w ciągu ostatnich lat na cmentarzu żydowskim w Lodzi przez naszą Fundację
You are cordially invited to see the works done by our Foundation in the last years on the Jewish Cemetery in Lodz.
Pozdrawiam / Best regards
Marek Szukalak
Dyrektor/ Director
Foundation Monumentum Iudaicum Lodzense
http://www.lodzjews.org
http://www.jewishlodzcemetery.org
http://kulturalny.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?511837
http://yes.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?66943
NIKCZEMNOŚĆ
Z żadną chyba krainą Polska nie ma tyle wspólnego co z Białorusią (...).
Sytuacja Polaków na Białorusi jest szczególna. Nie są oni Polonią w takim samym sensie jak Polonia w Niemczech, gdyż żyją w swojej Ojczyźnie, która tylko wyrokiem dziejowych losów znalazła się poza dzisiejszymi granicami Rzeczypospolitej. W większości żyją w zwartych skupiskach, szczególnie na Grodzieńszczyźnie i tej części Wileńszczyzny, która rozkazem Stalina znalazła się po stronie białoruskiej, w wielu powiatach stanowiąc większość mieszkańców. Oficjalnie Polacy stanowią około jednej czwartej mieszkańców Grodna i blisko połowę ludności Lidy.
Przez dziesiątki lat ich sytuacja była bardzo trudna, gdyż o ile na Litwie sowieckie władze w ramach polityki „dziel i rządź” dały Polakom stosunkowo duże prawa, to na Białorusi konsekwentnie dążono do szybkiego zrusyfikowania całej ludności.
Sytuacja dość radykalnie się zmieniła od początku lat 90. Większość katolickich kościołów bez trudności przywrócono parafiom. Zaczęły powstawać polskie szkoły i liczne organizacje, wśród których czołową był i jest Związek Polaków na Białorusi (ZPB), którego działacze bardzo umiejętnie potrafili działać w nie najłatwiejszych warunkach, umiejąc się porozumieć z białoruskimi władzami. Wydawało się, że odradzanie się polskości na Białorusi tylko będzie nabierać tempa, a białoruska Polonia będzie mogła odegrać kapitalną rolę autentycznego pomostu między Wschodem i Zachodem, zaś Białoruś stanie się naszym ważnym sojusznikiem i partnerem w jak najszerzej rozumianej współpracy politycznej, kulturalnej i gospodarczej.
Osiągnięcie takiego stanu wymagało od naszych polityków dużego wyczucia i delikatności, a przede wszystkim poszanowania dla białoruskiego partnera. Nam nie wolno się wtrącać w wewnętrzne sprawy Białorusi, tym bardziej, że z tamtej strony nigdy i nic Polsce nie zagrażało, czego nie da się powiedzieć na przykład o Niemczech i działających tam jawnie rewizjonistach, czy Ukrainie, gdzie gloryfikuje się zbrodniarzy z UPA.
Niestety, nasza fatalna zgoła samobójcza polityka wobec Rosji przeniosła się także i na stosunki z Białorusią. Przez lata całe w naszych mediach obrażano, wręcz - znieważano legalnie wybranego prezydenta Łukaszenkę, próbując wmówić wszystkim rzekome wyborcze fałszerstwo.
W Polsce za pieniądze polskich podatników zaczęto finansować dywersyjne wobec białoruskiego rządu ośrodki łącznie ze stacją telewizyjną i radiową, jakkolwiek oglądalność i słyszalność tych ostatnich jest praktycznie zerowa. Wygląda na to, że gdy takie poczynania nie przyniosły żadnych rezultatów - postanowiono posłużyć się białoruską Polonią jako narzędziem do realizacji pomysłów nic wspólnego nie mających z polską racją stanu. Drogą odpowiednich manipulacji doprowadzono do rozłamu w ZPB i wyłonienia korzystającej ze wsparcia naszych władz mniejszościowej grupki nieomal oficjalnie deklarującej antyrządową postawę. Że ten rozłam nie był czymś naturalnym tylko sterowanym, aż nadto wymownie świadczy, wyjątkowo manifestacyjne fetowanie w Polsce Andżeliki Borys z jej towarzyszem o wyglądzie i zachowaniu pacjenta szpitala specjalnej troski. Charakterystyczne, że żaden z poprzednich autentycznych przywódców Związku Polaków na Białorusi NIGDY nie był gościem polskiego rządu i nie korzystał w Polsce z żadnego medialnego nagłośnienia.
W tej sytuacji trudno się dziwić władzom białoruskim, że ich obecny stosunek wobec Polaków jest nacechowany dużą podejrzliwością i obawą, że pod szyldem polskiej organizacji kryć się może antyrządowa agentura. Zjazd w Wołkowysku w 2005 r., który zgromadził przytłaczającą większość polskich działaczy i wyłonił nowe władze ZPB uznane przez rząd białoruski, był w tej sytuacji koniecznością - wyrazem realizmu tamtejszych polskich działaczy, stwarzając szansę na odbudowę dawnych dobrych stosunków z białoruskim rządem.
Nieoficjalnie szkaluje się tych ludzi jako rzekomych agentów białoruskiego KGB, co brzmi wręcz groteskowo w kraju, gdzie skutecznie zahamowano proces lustracji, w którego rządzie i parlamentarnych ławach zasiadają byli agenci i konfidenci komunistycznych służb specjalnych, zaś zasłużony dla umacniania militarnej potęgi bloku sowieckiego gen Zacharski chodzi w glorii nieomalże narodowego bohatera. W kraju, gdzie swobodnie może wjeżdżać osławiona Erika Steinbach, słynnego rewizjonistę Hupkę obdarzono honorowym obywatelstwem Raciborza, a potomkowie pruskich junkrów bez trudu uzyskują polskie obywatelstwo. Na marginesie - ta sama zresztą nikczemna wybiórczość i chamskie szkalowanie dotyczy naszych wybitnych działaczy narodowych, od Bolesława Piaseckiego poczynając, na Macieju Giertychu kończąc. Niszczy się nie tylko wielką szansę dla Polski, jaką była i ciągle jeszcze jest Białoruś. Ale - przede wszystkim - w wyjątkowo ordynarny sposób nadużywa się władzy.
(Beiträge über 64 KB werden gekürzt)






